Budowa domu czy kupno mieszkania?

16.11.16



Kupić mieszkanie, czy wybudować dom? A może jednak coś wynająć? Przed takimi dylematami staje niemal każda młoda para, która nie miała tyle szczęścia, by odziedziczyć nieruchomość po babci czy po cioci z Ameryki. Temu samemu problemowi musieliśmy stawić czoła my ponad 8 lat temu, gdy podjęliśmy decyzję o zawarciu związku małżeńskiego.

Oboje od urodzenia mieszkaliśmy w blokach. Nigdy się nie przeprowadzaliśmy i każde z nas musiało dzielić pokój z młodszym rodzeństwem. Mieszkanie w centrum dużego miasta miało masę plusów. Bliskość szkół i sklepów, łatwość przemieszczania się, znajomi i sąsiedzi, do których można było zawsze wpaść po przysłowiową szklankę cukru lub zapasowy korek do licznika. 

Życie w blokowej komunie miało swój urok i tak naprawdę żadne z nas nie wyobrażało sobie mieszkania w domu jednorodzinnym.

No tak, ale czasu do ślubu było coraz mniej, a decyzję trzeba było podjąć. Zwłaszcza że w 2008 roku budowa domu kosztowała niemal tyle, co kupno nowego ok. 50-metrowego mieszkania. Ja mimo zamiłowania do rodzinnego blokowiska skłaniałam się jednak ku budowie domu. Mój narzeczony - upierał się przy mieszkaniu. Jego zdaniem z domem są same kłopoty i niekończąca się robota. Trzeba kosić trawę, palić w piecu, odśnieżać podjazd zimą, sprzątać liście, naprawiać przeciekający dach i inne usterki. Mieszkając w bloku mamy ten komfort, że teren wspólny, garaże i drogi dojazdowe do nieruchomości są sprzątane przez ekipy wynajęte przez wspólnotę mieszkaniową lub spółdzielnię. To samo tyczy się większych i mniejszych napraw. 

Lokatorzy nie muszą zawracać sobie głowy nawet wodą kapiącą z sufitu, gdyż koszt hydraulika i remontu zazwyczaj jest pokrywany z polisy ubezpieczeniowej zalewającego nas sąsiada lub wspólnoty.





Wszystko pięknie, ale mieszkając w kamienicy lub w bloku nie mamy żadnego wpływu na to, kto będzie naszym sąsiadem. Obowiązuje nas cisza nocna, zatem imprezowanie do rana z głośną muzyką w tle i śpiewającymi gośćmi może nie przejść. Wręcz przeciwnie, to my możemy stać się ofiarami głośnych, kłótliwych i marudnych sąsiadów. Aranżacja przestrzeni wspólnej to kolejna rzecz, której nie będziemy mogli kształtować zgodnie z własnym gustem. Każdy remont klatki schodowej czy nasadzenia na podwórku będą odbywały się dopiero po przejściu stosownej uchwały na zebraniu wspólnoty lub spółdzielni. Co innego we własnym domu. W nim jesteśmy sobie żaglem, sterem i okrętem (rzecz jasna, jeśli nasze działania nie oddziałują na sąsiednie posesje:) To jak zagospodarujecie sobie swoją przestrzeń zależy tylko i wyłącznie od Waszej kreatywności i zasobności portfela.



Po długich negocjacjach i wizytach w bankach, zapadła decyzja o zakupie mieszkania. Nasza zdolność kredytowa pozwalała nam na kupno 52-metrowego lokum. Gdybyśmy chociaż dysponowali działką, to koszta budowy domu właściwie zrównałyby się z kosztem zakupu lokalu w bloku (pod koniec 2008 roku, czyli na początku kryzysu ekonomicznego na świecie, 1000-metrowa działka kosztowała w Łodzi ponad 200 tysięcy złotych). Wtedy miałabym większą siłę przebicia i mój mężczyzna uległby moim namowom i dziś mieszkalibyśmy w zupełnie innym miejscu...



Jeśli stoisz przed podobnym dylematem: dom czy mieszkanie:


  • Przeprowadź dokładny wywiad w swojej okolicy na temat kosztu zakupu mieszkania nowego, z drugiej ręki oraz cen remontów i materiałów budowlanych. Każda zmiana dokonana w mieszkaniu podnosi jego cenę i wartość. 

  • Przejrzyj dostępne w internecie kalkulatory budowlane. Dzięki nim będziesz w stanie oszacować ile gotówki pochłonie budowa domu. Na stronach pracowni projektowych często podawane są szacowane kosztu realizacji danego projektu. Budowa metodą gospodarczą jest zazwyczaj o kilkanaście % tańsza od budowy metodą standardową. Im więcej zrobicie sami, tym mniej $$ będziecie musieli zapłacić fachowcom, ale to temat na oddzielny post :).

  • Jeśli nie dysponujesz działką, niech Twoim nawykiem stanie się przeglądanie strony internetowej Twojego urzędu gminy i miasta. Wiele działek rozchodzi się za bezcen w czasie miejskich przetargów. My właśnie od gminy kupiliśmy swój kawałek ziemi. Była to już czwarta licytacja, po trzeciej miasto znacznie obniżyło cenę ziemi z braku oferentów:)

  • Popytaj znajomych ile kosztuje ich utrzymanie mieszkania i domu. W przypadku mieszkania weź pod uwagę wysokość czynszu i tego, co w sobie zawiera, opłat za prąd, gaz, wywóz śmieci, TV i internet.  Jeśli chodzi o dom dowiedz się ile wydają rocznie na ogrzewanie, podatki od nieruchomości, wodę, prąd, ścieki, wywóz śmieci, naprawy, TV i internet. Tak naprawdę to wysokość kosztów użytkowania powinna przesądzać o tym, co wybierzemy. Dom stary, słabo ocieplony będzie tracił ciepło, a Ty kasę. To samo mieszkanie. Więcej zapłacisz za ogrzewanie mieszkania położonego na peryferiach budynku (na jego parterze, poddaszu lub szczycie). 

  • Zastanów się co będzie miało dla Ciebie większe znaczenie: bliskość instytucji, sklepów i miejsc pracy w mieście, czy cisza, spokój, kontakt z przyrodą poza nim. 

  • Jeśli nie dysponujesz gotówką, sprawdź swoją zdolność kredytową. Może się okazać, że stać Cię tylko na zakup małej kawalerki w kamienicy ogrzewanej piecem węglowym, co ma też swój urok:)
Powodzenia!

Koniecznie przeczytaj

3 komentarze

  1. Nie wyobrażam sobie mieszkania w bloku, dlatego jeszcze przed ślubem zaczęliśmy budować dom, z tego co widziałam na insta, zaczęliśmy pare tygodni później niż wy i aktualnie mamy stan surowy zamknięty. Jeszcze dużo czasu minie do wejścia, ale nie mogę się już doczekać etapu urządzania :) @dianapiekos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też jeszcze sporo wody upłynie zanim się wprowadzimy. Pozdrawiam!

      Usuń

Facebook

Napisz do mnie!

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *